Losowy tekscik:



-To cudowna wiadomość, córeczko”. „Mamo, spotkałam kogoś, kogo pokochałam z całych ił, i jestem teraz bardzo szczęśliwa.” „To cudowna wiadomość, córeczko.
Podeszła do dziewcząt, pochyliła się i złożyła pełen matczynej dumy pocałunek na jasnej skroni Emany. Derra poczuła nagłe ukłucie w sercu. „Mamo, jestem w ciąży”. „To cudowna wiadomość, córeczko”. Takie słowa pod jej adresem nie padły z ust tej hołdującej jasnym i twardym zasadom kobiety, i prawdopodobnie był to jeden z powodów, dla których jego pozycja we wsi była tak niska.
Tylko raz w życiu ojciec zawiózł ją i Emanę na południe, by poznały tamtych dziadków. Po tak wielu latach nie umiała przestać o nim myśleć. W końcu był jedynym mężczyzną, w którym kiedykolwiek była zakochana. Mimo woli przypominała sobie namiętne noce spędzane w jego objęciach i zastanawiała się, czy miałaby ochotę znów się przed nim rozebrać. To byłoby przecież takie proste. Mogłaby pójść do niego nawet teraz i zasnąć z nim na tamtym łóżku. Nikt by się przecież nie dowiedział. Kochaliby się potajemnie każdej nocy. Może wystarczyłaby jedna maleńka iskierka, by ponownie rozdmuchać wystygły żar.
Siadała przerażona w pościeli, wyrwana z jakichś męczących snów, a pomiędzy jej piersiami spływała cienka, łaskocząca strużka potu. Nie zrobi tego. Byłaby naiwna wierząc, że nikt się nie dowie. Takich rzeczy nie da się długo ukrywać. Być może śpiący na dole starcy nie schwytaliby ich na gorącym uczynku, w swej prostolinijności i uczciwości będąc przekonanymi, że tamtych dwoje wciąż dzieli ściana, ale w końcu oszuści zdradziliby się sami nieopatrznym słowem lub niepotrzebnym czułym gestem. Nie miała ątpliwości, że wtedy Kendra byłaby bezlitosna dla osoby, która zraniłaby tak dotkliwie jej ukochaną wnuczkę. Może nie pochwalała wiarołomstwa, dlatego więzy krwi i niezłomne, iście północne przekonanie o konieczności dochowywania miłosnych obietnic nakazałyby jej stanąć po stronie Derry.
Quatessinka zdążyła już usłyszeć sporo o rozmaitych karach, jakie stosowali ci twardzi ludzie w stosunku do najcięższych przestępców. Nie miała pojęcia, jaki rodzaj kary dotyka zdrajców, ale nawet jeśli Entorianie nie przywiązują ich do drzew i nie szyją strzałami, to na pewno odwracają od nich wzgardliwie twarz.
Tak, to byłoby takie proste, wskoczyć tamtemu mężczyźnie do łóżka. Tak łatwo byłoby ukryć te igraszki przed Derrą. Tylko że potem nie umiałaby już oddawać się przyjaciółce z tak wielką miłością. Nie miała wątpliwości, że zdrada którejkolwiek z nich położyłaby kres ich dziwnemu związkowi. Derra była zbyt bezbronna i wciąż za młoda, by przyjąć kolejny tak ptężny cios i zachować choćby odrobinę wiary w dobro.
Dlatego nic nie mogło wydarzyć się pomiędzy nią a tym człowiekiem, i do niczego między nimi w rezultacie nie doszło. Po czwartej czy piątej nocy przestała o nim myśleć, koncentrując się całkowicie na Derze i coraz mocniej odczuwając jej brak. Nie mogła pójść do tamtego domu, ponieważ chciałam porozmawiać z Sangacjaninem.
Martwiła ją jeszcze jedna kwestia, mianowicie problem własnego bezpieczeństwa. O ile się orientowała, Jackson nie zaprzestał polowania na nią. Dom jej rodziców był jednym z tych miejsc, do których najprawdopodobniej zajrzy w pierwszej kolejności córkami, matkami i siostrami. Ta zasada powściągliwości nie dotyczyła na szczęście mężczyzn.
-Co u niej, babciu?
-Lorana czuje się w Sokole dobrze. Dużo pomaga mi w domu, a wieczorami siadamy sobie na dole i rozmawiamy całymi godzinami. Dobrze ją poznałam i wiem, że jest najlepszą dziewczyną pod słońcem.
Coś tu nie do końca się zgadzało. To przecież najstarsze pokolenie zwykle najmocniej broniło tradycyjnych wartości i czystości obyczajów, tymczasem stojąca jedną nogą nad grobem Kendra okazała się w tych sprawach znacznie łagodniejsza niż Armina, przedstawicielka średniej generacji.