Losowy tekscik:
-Wyciągnęłam cię na chwilę z domu, ponieważ wiedziała doskonale, że byłaby tam bardzo niemile widziana. Musiały jej wystarczyć skąpe informacje na temat kochanki, które otrzymywała od Aldorenta. Mówił, że Derra ma się dobrze, tylko jest nieco przygaszona i rozkojarzona. Lorana nie dziwiła się smutkowi przyjaciółki, a nawet w jakiś przewrotny sposób nienajlepsza kondycja Derry sprawiała jej przyjemność. Gdyby było inaczej, musiałaby zacząć wątpić w wagę uczucia Entorianki.
Musiała jakoś skontaktować się z Derrą i zapewnić ją, że Quatessinka nie zamierza wyjeżdżać bez ukochanej. Do niej należało poszukanie sposobu na to, by mogły znów być razem. Nad tym głowiła się teraz podczas bezsennych godzin, zagryzając palce z bezilnej złości i odrzucając jeden pomysł po drugim.
Nie spędzała zresztą z Aldorentem całych dni, ponieważ mężczyzna albo zajmował się z własnej woli, lecz dlatego, że inni ludzie uczynili ją taką. Po trzecie, Derra Amno odmieniła również jej życie. Ta nieszczęśliwa dziewczyna była jak dobra wróżka, która niesie pomoc ulgę, choć sama kamienieje w boleści.
Rozmawiała sporo z tą dwójką ludzi, których ziemska wędrówka zbliżała się do swego kresu. Viljar mówił niewiele, wybierając uważne słuchanie, więc nie mogła poznać go dobrze. Za to Kendra była bardziej wylewna i Lorana wkrótce nabrała pewności, że babka Derry nie jest tak nieprzejednana jak jej matka. Armina dopasowywała wszystko, co widziała, do ustalonych raz na zawsze szablonów, nie godząc się na żadne odstępstwo od ogólnie przyjętych zasad. Kendra starała się wejrzeć głębiej i sądziła uczynki człowieka tylko w połączeniu z tajemnicami jego duszy. Może nauczyła się tego sprawując funkcję wodza tej małej społeczności, kiedy ludzie w rozmaitym wieku przychodzili do niej ze swoimi problemami.
Tak więc istniała dla niej i Derry słabiutka nadzieja. Babka nie obiecała wprawdzie, że weźmie tę sprawę w swoje ręce, ponieważ nie jest rzliczany ani z ilości zużytego paliwa, ani wygadanych minut, ani nawet z tych potężnych sum, które zdążyły uzbierać się na jego służbowym koncie w państwowym banku. Skoro broni Sangacji przed nami, Sangacja zaopatruje go we wszelkie dobra i sowicie płaci.
Nie odpowiedział, zamiast tego zajął się znów wygładzaniem dna kolejnej misy. Kiedy była już przekonana, że ojciec nie wróci do tego tematu, Dele-kan odezwał niespodziewanie. – A najlepiej będzie, jeśli wyjedziecie z Entorii. Nic w tym kraju po was.
Nie wierzyła w to, że to właśnie tutaj chciała budzić się każdego ranka przez następne pół wieku.
Jeżeli teraz cierpiała, to nie działo się to za sprawą niewidomej Entorianki, której nagle bardzo zapragnął pomóc.
Lorana miała łzy w oczach, kiedy słuchała tej historii. Stanley Raszkiewicz przypominał jej trochę nią samą sprzed kilkunastu miesięcy. Ona też zamknęła się w wysokiej wieży i wyrzuciła klucz, by nigdy nie doświadczyć okrucieństwa miłości. Ona także nie zrobiła tego z własnej woli gospodarskimi pracami, albo znikał na długie godziny w okolicznych lasach. A jeśli nawet był w domu, to zamiast z nią wolał rozmawiać z ludźmi, którzy byli daleko stąd. Trzymał przy uchu mały srebrzysty przedmiot i zawzięcie perorował do niego w języku, z którego znała ledwie parę słów.
-Dzwonię do mojej siostry Allie i jej dzieci – mówił potem wyjaśniająco. – Moi siostrzeńcy nie mogą się ze mną nagadać. Sama pewnie wiesz, jak to jest z rodziną.