Losowy tekscik:
-Odprowadzę go do budy, a ty wracaj do domu. Musisz wreszcie zrozumieć, że robię to dla twojego dobra. Jeśli nie będziesz jej przez jakiś czas widywać, ta chorobliwa miłość niedługo ci przejdzie.
-Jestem dorosła. Mam prawie osiemnaście lat. Nie masz prawa zamykać mnie w domu i dyktować, co mam robić i czuć.
-Serce mi pęka, kiedy widzę twój ból. Nie jestem z kamienia, Derro, chociaż na pewno tak o mnie myślisz. Ale wiem, że musisz najpierw przecierpieć tę rozłąkę, by wrócić na szeroką i prostą drogę życia. Dlatego nie pozwolę ci tam pójść.
Derra przyklękła na ścieżce, oparła rozpaloną miłością i szaleńczą tęsknotą głowę o ulubiony palik. Objęła go w wyrazie najwyższej despracji i mocno do niego przylgnęła, niemal zdrapując sobie skórę z czoła. Jej ciałem wstrząsnął gwałtowny dreszcz, który zastępował jej płacz.
Chciała, by matka wreszcie sobie poszła i zostawiła ją samą, umierającą z bólu i ogromnego poczucia niesprawiedliwości. Ale Armina położyła stwardniałą dłoń na jej ramieniu i odezwała się nagle:
-Wyciągnęłam cię na chwilę z domu, ponieważ wiedziała doskonale, że byłaby tam bardzo niemile widziana. Musiały jej wystarczyć skąpe informacje na temat kochanki, które otrzymywała od Aldorenta. Mówił, że Derra ma się dobrze, tylko jest nieco przygaszona i rozkojarzona. Lorana nie dziwiła się smutkowi przyjaciółki, tuląc się do Quatessinki jeszcze mocniej, prawie tamując jej oddech. – Tak bardzo tęskniłam i tak strasznie się bałam! Ciągle myślałam o tym, że ty i Aldorent...
Urwała, ponieważ dalszy ciąg byłby zbyt okropny. Gdyby ubrała w słowa którąś ze swoich uporczywie powracających myśli o zdradzie przyjaciółki, tuląc się do Quatessinki jeszcze mocniej, prawie tamując jej oddech. – Tak bardzo tęskniłam i tak strasznie się bałam! Ciągle myślałam o tym, że ty i Aldorent...
Urwała, ponieważ dalszy ciąg byłby zbyt okropny. Gdyby ubrała w słowa którąś ze swoich uporczywie powracających myśli o zdradzie przyjaciółki, tuląc się do niej z rozpaczliwą ulgą i wciskając nos w miejsce poniżej ucha, tam, gdzie zapach był najintensywniejszy. Poszukała jej warg i wpiła się w nie z całej siły w pocałunku tak długim i mocnym, jakby chciała wyssać ze starszej dziewczyny życie.
-Lorano! – płakała bez łez, tuląc się do Quatessinki jeszcze mocniej, prawie tamując jej oddech. – Tak bardzo tęskniłam i tak strasznie się bałam! Ciągle myślałam o tym, że ty i Aldorent...
Urwała, ponieważ dalszy ciąg byłby zbyt okropny. Gdyby ubrała w słowa którąś ze swoich uporczywie powracających myśli o zdradzie przyjaciółki, tuląc się do Quatessinki jeszcze mocniej, prawie tamując jej oddech. – Tak bardzo tęskniłam i tak strasznie się bałam! Ciągle myślałam o tym, że ty i Aldorent...
Urwała, ponieważ dalszy ciąg byłby zbyt okropny. Gdyby ubrała w słowa którąś ze swoich uporczywie powracających myśli o zdradzie przyjaciółki, tuląc się do niej z rozpaczliwą ulgą i wciskając nos w miejsce poniżej ucha, tam, gdzie zapach był najintensywniejszy. Poszukała jej warg i wpiła się w nie z całej siły w pocałunku tak długim i mocnym, jakby chciała wyssać ze starszej dziewczyny życie.
-Lorano! – płakała bez łez, tuląc się do Quatessinki jeszcze mocniej, prawie tamując jej oddech. – Tak bardzo tęskniłam i tak strasznie się bałam! Ciągle myślałam o tym, że ty i Aldorent...